Hello!
Jeśli jeszcze mnie nie znacie, to standardowo przedstawię się – mam na imię Ania i pochodzę z pięknej Gdyni. Wraz z początkiem marca stuknęła mi ćwiartka (to już 25 lat na liczniku, a ja wciąż w głębi ducha czuję się, jakbym miała 18 lat!). Jest to czas, w którym większość moich rówieśników zakłada własne rodziny, ma już stałą pracę i pomysł na życie. Ja tych pomysłów mam chyba zbyt wiele, bo właśnie rozpoczynam swój nowy projekt (powinnam pisać ten tekst już tydzień wcześniej, niestety był problem z ruszeniem bloga i w konsekwencji małe opóźnienie). Zawsze lubiłam i chciałam robić coś kreatywnego – tworzyć, pisać, rysować, robić dobre zdjęcia. Od najmłodszych lat pielęgnowałam swoje talenty (na co, z biegiem lat, niestety zabrakło mi czasu) – tworzyłam rysunki i obrazy, chciałam napisać własną książkę. To, co teraz powiem, może wydawać się Wam trochę szalone, ale… Obecnie jestem na pierwszym roku aplikacji adwokackiej i staram się rozpocząć pracę nad rozprawą doktorską z zakresu prawa morskiego. Uwielbiam czytać, zdobywać wiedzę, uczyć się języków obcych – aby móc rozwijać siebie i bez przeszkód porozumiewać się ze światem. Do tego jeszcze poświęcam mnóstwo czasu na uprawianie sportu (m.in. kitesurfing, snowboarding, bieganie, siłownia i ostatnio tzw. pole dance / pole fitness) i staram się odżywiać zdrowo, aby być „najlepszą wersją siebie”…

Rodzice wiedzieli, jak sprytnie obejść liczbę "25", żeby mnie nie załamywała... :P

Rodzice wiedzieli, jak sprytnie obejść liczbę „25”, żeby mnie nie załamywała… :P

Przede wszystkim jednak, moją wielką pasją są podróże. Ta pasja dojrzewa (żeby nie powiedzieć, że starzeje się!) wraz ze mną – widzę, jak ewoluuje i kształtuje się wraz z każdym kolejnym wyjazdem – obojętnie, czy jest to wyprawa na „drugi koniec świata”, czy też weekendowy wypad nad bliskie mi jeziora kaszubskie… Jak to się zaczęło? Po raz pierwszy za granicę zabrali mnie rodzice, gdy miałam 10 lat (z pewnością jeszcze Wam o tym napiszę) – była to wspaniała podróż do słonecznej Hiszpanii, w której zakochałam się już wtedy, jako dziecko – i wciąż wracam do niej, kiedy tylko mogę, a w międzyczasie uczę się języka hiszpańskiego. Nigdy mi się nie znudzi! Tak już chyba jest z tym „pierwszym razem” – pozostaje ogromny sentyment i uwielbienie dla danego miejsca. ;)

Hiszpania. Mój pierwszy zagraniczny wyjazd - 1999 rok.

Hiszpania. Mój pierwszy zagraniczny wyjazd – 1999 rok.

Obecnie pamiętam te pierwsze wyjazdy jak przez mgłę; wiele szczegółów przypomina się dopiero podczas oglądania zdjęć czy rozmowy z rodzicami wspominającymi owe podróże. Jednak już wtedy „złapałam bakcyla” podróżniczego. Nie będę Wam na razie zdradzać, jakie miejsca odwiedzałam później przez te wszystkie lata – niech to będzie temat na osobne wpisy (bo już czuję, że ten robi się za długi!:P). Powiem tylko, że każda podróż uczy i zmienia człowieka. Z pewnością zdobyłam pewne doświadczenie, ale nie uważam się wcale za wytrawnego podróżnika, „wagabundę”, o nie. Są bardziej doświadczeni ode mnie, których podziwiam za odwagę, za łatwość w nawiązywaniu kontaktów z ludźmi i za wytrwałość w realizacji swoich celów. Takie osoby można spotkać m.in. na gdyńskich Kolosach – czyli Ogólnopolskich Spotkaniach Podróżników, Żeglarzy i Alpinistów, o których napiszę kolejnym razem.

Od 2012 roku, podczas każdej dłuższej wyprawy, staram się prowadzić dziennik – zapisuję w nim wspomnienia z podróży, wklejam ususzone rośliny, bilety, paragony, ulotki i zdjęcia, robię rysunki. Wszystko po to, aby w miarę upływu czasu, nie umknęły żadne szczegóły warte zapamiętania. Wiadomo, że to, co najcenniejsze – czyli wspomnienia – mamy w głowie i nikt nie jest w stanie nam tego odebrać, jednak pamięć ludzka bywa zawodna i miło jest po pewnym czasie wrócić do swoich przemyśleń i odświeżyć wszelkie detale – poczuć się znów tak, jakby było się w danym miejscu…

Uwielbiam tworzyć; pisać, rysować... Dlatego prowadzenie dziennika w podróży sprawia mi ogromną radość.

Uwielbiam tworzyć; pisać, rysować… Dlatego prowadzenie dziennika w podróży sprawia mi ogromną radość.

Dlatego właśnie postanowiłam założyć tego bloga. Przenosić wszystko z głowy na papier i z papieru do sieci. Aby nie zapomnieć i aby podzielić się ze światem wszystkimi pięknymi wspomnieniami – a także, aby przestrzec innych przed zagrożeniami (bo nie każda podróż jest usłana różami od A do Z), udzielić porady czy podzielić się ciekawostkami. Będę tu opisywać moje podróże, polecać warte odwiedzenia miejsca (takie jak restauracje, bary, kawiarnie – zarówno w Polsce, jak i za granicą), przedstawiać potrawy z całego świata, których miałam okazję spróbować, a także podawać przepisy, starając się odtworzyć poznane smaki możliwie jak najdokładniej. Oczywiście nie obejdzie się bez zdjęć, a być może skrobnę czasem jakiś rysunek… :) Dlatego jeśli jesteście ciekawi świata i podzielacie moją pasję – śledźcie tego bloga… Obiecuję, że włożę w niego całe swoje serce!
PEACE&LOVE!