Marynarskie wspomnienia. Rozmowy z Dziadkiem

(Last Updated On: 10 stycznia 2021)

„Jak bażant, kurwa mać, wyglądałem: skarpetki w kolorowe paski, spodnie – wąskie, nie takie pory! Skórzane buty na klamrę, granatowy garniturek, koszulka zagraniczna, letnia, brąz kołnierzyk… i mówili w Gorlicach: patrz, Zygmunt Sakowski przyjechał – marynarz!”

Dziadek nie przebiera w słowach. Zawsze bezpośredni i chętny do rozmowy, z przyjemnością przywołuje swoje jakże cenne, marynarskie wspomnienia. Ten człowiek zwiedził kawał świata w czasach, gdy dla przeciętnego obywatela naszego kraju było to niemożliwe.

On opowiada, a ja z zapartym tchem chłonę każde jego słowo i robię notatki, zupełnie jakbym była słuchaczem jednego z najciekawszych wykładów na uczelni.

Marynarskie wspomnienia - załoga statku Batory. Mój dziadek stoi pod kołem, trzeci od prawej.
Marynarskie wspomnienia – załoga statku Batory. Mój dziadek stoi pod kołem, trzeci od prawej.

Opowieści z rejsów

Gdy płynęli z Buenos Aires i byli już w morzu, wyskoczył mu bark. W Las Palmas de Gran Canaria przypłynął motorówą lekarz i rękę nastawił.”

Tę jego wielką bliznę pamiętam do dziś, od najmłodszych moich lat.

Z Dziadkiem nad jeziorem, lata 90.
Z Dziadkiem nad jeziorem, lata 90.

*

„Chińczycy na łbach mieli takie kółeczka – koszyki takie bambusowe – i ładowali rudę, żeby dociążyć statek. Było ich tysiące!”

Tym razem wspomnienie z Chin. Z czasów, gdy zamiast panoramy wieżowców można było tam ujrzeć co najwyżej puste pole. Zarówno mój, jak i Tomka Dziadek widzieli ten kraj zgoła inaczej, niż my (w 2013 roku odwiedziliśmy Hong Kong, a w 2016 – Szanghaj).

*

„Już tam kurwa mać motorówki – takie szybkie – i pełno tych putan. Szefowa z nimi była. Oferowali – kto, za ile… za mydełko mogłeś se poruchać bracie, ale każdy się bał, bo syfa nie wiadomo jakiego można było złapać!” 

Wspomnienia z Bangkoku, gdy na redzie byli.

*

„Nieraz nie było klimatyzacji – w Indiach, Bombaju, Kolombo. Miesiącami!” 

Doprawdy ciężko jest nam to sobie wyobrazić. Doświadczyliśmy już tych azjatyckich upałów, gdy w ciągu zaledwie kilku minut od wyjścia z klimatyzowanego hotelu, pot lał się z nas strumieniami. Co to dopiero musi być, gdy przez parę miesięcy non stop doświadczasz takiego klimatu, mieszkając w ciasnej kajucie…

Załoga statku pod palmami. Trzeci od prawej to mój Dziadek
Załoga statku pod palmami. Trzeci od prawej to mój Dziadek

*

Dziadek wspomina największy sztorm.

„Nie wszyscy się modlili, tylko ci co do Częstochowy jeżdżą. Był taki sztorm, że kucharz wołał Boga i klękał do nieba.” 

Statek MS Mazury – miało to miejsce, jak wyszli z Rotterdamu.

„Statek chyba pusty, pod balastem żeśmy wyszli. Jak nam zaczęło piźdizć, fala coraz większa – na wysokości Rotterdamu, a za chwilę był Amsterdam. Ja byłem na sterze wtenczas tam. Nie dało się utrzymać steru! Dopiero chief przyjechał, bo kapitan nie wiedział, co robić. »Wypierdalaj chuju!«  i zaczął sterować, »ile możesz obrotów!« – do mechanika krzyknął, »bo się wywalimy!« – i pod falę, powolutku do przodu. Potem kapitan przepraszał za to, że nie wiedział co robić.”

Marynarskie wspomnienia. Mój Dziadek za sterem statku
Marynarskie wspomnienia. Mój Dziadek za sterem statku

*

„W Kołobrzegu to nie było marynarstwo – takich mi dali, że to nie byli marynarze. Hania (moja Mama – przyp. aut.) tam była nawet ze mną w pasażerskiej kabinie, jako dzieciak. Tam takie gnojki, pijaczki – do roboty nikogo, ja sam zostałem.”

Takiego Dziadka zapamiętuję. Pracowitego, zdyscyplinowanego i bezpośredniego. Miał swoje zasady i zawsze się ich trzymał.

*

Pytam o pierwszy odwiedzony kraj. Była to Szwecja, rok 1949/50. „Można było wychodzić, ale nie można było gadać o tym za dużo.”

Bardzo żałuję, że nie przywiózł zbyt wielu zdjęć ze swoich wojaży. Ostało się jednak kilka pamiątek ogromne muszle, drewniane rzeźbione figurki. No i marynarskie wspomnienia. Masa wspomnień, choć mam poczucie, że mogłam zadawać mu więcej pytań, gdy jeszcze żył…

Dziadek opowiadał, że „na Darze Pomorza po maszcie bez zabezpieczenia się wspinali”. W roku 1952 służył w Marynarce Wojennej. Wspominał też wielokrotnie o Szkole Jungów.

Marynarskie wspomnienia, czasy młodości mojego Dziadka (z prawej).
Marynarskie wspomnienia, czasy młodości mojego Dziadka (z prawej).
Załoga statku SS Tobruk. Mój Dziadek stoi w ostatnim rzędzie, siódmy od prawej.
Załoga statku SS Tobruk. Mój Dziadek stoi w ostatnim rzędzie, siódmy od prawej.
Marynarskie wspomnienia na lądzie - przejażdżka na słoniu
Marynarskie wspomnienia na lądzie – przejażdżka na słoniu
Mój dziadek (z lewej) z mężczyzną w sarongu na pokładzie statku.
Mój dziadek (z lewej) z mężczyzną w sarongu na pokładzie statku. Niestety nie pamiętam, w którym porcie zostało zrobione to zdjęcie
Pocztówka od Dziadka wysłana z Tunezji.
Pocztówka od Dziadka wysłana z Tunezji.
Pocztówka od Dziadka nadana w Tunezji, rok 1971.
Pocztówka od Dziadka nadana w Tunezji, rok 1971.
Pocztówka od Dziadka z Kilimandżaro w tle.
Pocztówka od Dziadka z Kilimandżaro w tle.
Kolejna pocztówka z Afryki od mojego Dziadka.
Kolejna pocztówka z Afryki od mojego Dziadka.
Dyplom pamiątkowy dla mojego Dziadka za wzorową postawę marynarza i sportowca
Dyplom pamiątkowy dla mojego Dziadka za wzorową postawę marynarza i sportowca w czasie pełnienia zasadniczej służby wojskowej

Chrzest morski. I to nie jeden!

Ciekawym zwyczajem są również chrzty morskie tradycyjne marynarskie ceremonie organizowane np. z okazji przekroczenia równika czy kręgu polarnego, a także dla członków załogi odbywających swój pierwszy rejs.  Moja Mama znalazła ostatnio fotografie Dziadka z tamtych uroczystości. Oto kilka z nich:

Mój Dziadek podczas chrztu morskiego (na środku).
Mój Dziadek podczas chrztu morskiego (na środku).
Chrzest morski, mój Dziadek jako Prozerpina. Stoi za stolikiem, stolikiem, piąty od lewej.
Chrzest morski, mój Dziadek jako Prozerpina. Stoi za stolikiem, piąty od lewej.
Chrzest morski, mój Dziadek w roli Prozerpiny - siedzi za stołem, czwarty od prawej.
Chrzest morski, mój Dziadek w roli Prozerpiny – siedzi za stołem, czwarty od prawej.

Te wyjątkowe marynarskie wspomnienia zostały także uwiecznione na wielu dyplomach, które Dziadek zachował na pamiątkę.

Dyplom morski z 1961 roku, należący do mojego Dziadka.
Dyplom morski z 1961 roku, należący do mojego Dziadka.
Dyplom na pamiątkę przekroczenia kręgu polarnego
Dyplom na pamiątkę przekroczenia kręgu polarnego
Dyplom na pamiątkę przekroczenia 60° szerokości geograficznej północnej oraz odbycia 850 mil morskich na trasie Gdańsk - Helsinki - Gdańsk na pokładzie promu "Gryf" podczas jego ostatniej podróży
Dyplom na pamiątkę przekroczenia 60° szerokości geograficznej północnej oraz odbycia 850 mil morskich na trasie Gdańsk – Helsinki – Gdańsk na pokładzie promu „Gryf” podczas jego ostatniej podróży

MS Batory ostatni rejs

Warto również dodać, że mój Dziadek był członkiem załogi transatlantyku MS Batory podczas jego ostatniego rejsu, zanim słynny statek „poszedł na żyletki”. Zachowało się u nas parę fotografii oraz dokumentów z tej historycznej podróży.

Lot z Hongkongu do Warszawy po ostatnim rejsie statku MS Batory.
Lot z Hongkongu do Warszawy po ostatnim rejsie statku MS Batory.

Uwielbiam historię powyższego zdjęcia. Odkąd pamiętam, Dziadek zawsze żartował, że „ta Chinka tak bardzo za nim tęskniła i tak bardzo płakała”. Moment wejścia na pokład samolotu linii Air France został uwieczniony przed wylotem do Warszawy. Załoga wracała wówczas do Polski po ostatnim, przedlikwidacyjnym rejsie statku MS Batory z Gdyni do Hongkongu.

Lista załogi MS Batory podczas ostatniej przedlikwidacyjnej podróży z Gdyni do Hongkongu
Lista załogi MS Batory podczas ostatniej przedlikwidacyjnej podróży z Gdyni do Hongkongu – 24. St. mar. Sakowski Zygmunt (mój Dziadek)
Załoga statku MS Batory podczas ostatniego rejsu. Drugi od lewej to mój Dziadek!
Załoga statku MS Batory podczas ostatniego rejsu. Drugi od lewej to mój Dziadek!
"Żegnaj Lucky Ship!". Mój Dziadek podczas wciągania proporca PLO na MS Batory - na zdjęciu na stronie 27, po prawej.
„Żegnaj Lucky Ship!”. Mój Dziadek podczas wciągania proporca PLO na MS Batory – na zdjęciu na stronie 27, po prawej.
MS Batory podczas ostatniej podróży, fot. H. Ingielewicz
MS Batory podczas ostatniej podróży, fot. H. Ingielewicz
"Uczestnikowi ostatniego rejsu z Gdyni do Hong Kongu na m/s Batory St. mar. Zygmuntowi Sakowskiemu na pamiątkę."
„Uczestnikowi ostatniego rejsu z Gdyni do Hong Kongu na m/s Batory St. mar. Zygmuntowi Sakowskiemu na pamiątkę. Kapitan m/s Batory T. Meissner”
Radiotelegram do Dziadka wysłany z Gdyni na statek MS Batory
Radiotelegram do Dziadka wysłany z Gdyni na statek MS Batory
Kartka z życzeniami od ostatniej załogi MS Batory. Dziadek uwielbiał obchodzić imieniny!
Kartka z życzeniami od ostatniej załogi MS Batory. Dziadek uwielbiał obchodzić imieniny!
Kolejna pamiątka mojego Dziadka z ostatniego rejsu "Lucky Ship - Batory".
Kolejna pamiątka mojego Dziadka z ostatniego rejsu „Lucky Ship – Batory”.
Bilet lotniczy Air France na powrót z Hongkongu do Warszawy po ostatnim rejsie statku MS Batory
Bilet lotniczy Air France na powrót z Hongkongu do Warszawy po ostatnim rejsie statku MS Batory
List z ostatniego rejsu MS Batory
List z ostatniego rejsu MS Batory

 

Ku pamięci

Mój Dziadek opuścił nas 5 lipca 2019 roku, o czym wspominałam już w corocznym podsumowaniu oraz tutaj. W roku 2020 przez absurdalne decyzje rządu nie było nam dane odwiedzić cmentarza na Wszystkich Świętych, lecz byliśmy tego dnia myślami z bliskimi, którzy odeszli.

Jakiś czas temu znalazłam w telefonie powyższe notatki i przeczytałam je sobie po cichu. Usłyszałam wówczas w głowie głos mojego Dziadka, bowiem zapisałam te słowa dosłownie w takim samym stylu, w jakim opowiadał. Nieco wulgarnie, ale zawsze z uśmiechem na twarzy i w taki sposób, że po prostu chciało się słuchać. Wtedy pomyślałam, że warto podzielić się tym tekstem ze światem. Bez cenzury i upiększania dokładnie tak, jak było.

Dziadek był wspaniałym człowiekiem i cieszę się, że dane mi było być przy nim do samego końca. Dziękuję mu za każdą chwilę spędzoną razem, za każdą ciekawą opowieść i za przekazanie mi tego wyjątkowego „genu podróżowania”, który sprowadził Dziadka do Gdyni aż z południa Polski i który każdego dnia powoduje, że snuję marzenia o kolejnych wojażach. ♡

Dziadek z jednym z naszych kajtów na Półwyspie Helskim, 2006 rok.
Dziadek z jednym z naszych kajtów na Półwyspie Helskim, 2006 rok.
Z Dziadkiem i Bunią (naszym pierwszym wyżłem niemieckim) na plaży w Chałupach, lata 90.
Z Dziadkiem i Bunią (naszym pierwszym wyżłem niemieckim) na plaży w Chałupach, lata 90.

***

 

« »