(Last Updated On: 5 lutego 2020)

Podsumowanie 2019 (z małym opóźnieniem, ale jest! ;-))

Podsumowanie roku. Mam plan, żeby opublikować je jeszcze w 2019. Ale najpierw Trójmiejskie Jarmarki Świąteczne, póki temat jest aktualny. Skupiam się zatem na tym wpisie. Dobra, zostaje jeszcze Sylwester – ostatni dzień roku. Może i bym zdążyła, ale czy to ma sens? Czy rzeczywiście 31 grudnia, w ferworze przygotowań do Wielkiej Imprezy, ktokolwiek czyta podsumowania minionego roku na blogach? Mówi się trudno, podsumowanie 2019 odkładam na weekend. Nie sprecyzowałam tylko jeszcze który… ;)

Pierwszy weekend 2020 to tak zwany długi weekend. Poniedziałek, 6 stycznia, Święto Trzech Króli – dzień wolny od pracy (mam nadzieję, że udało Wam się wykorzystać ten czas na bliższe lub dalsze podróże!). Wrzucamy więc z Tomkiem na luz jeszcze przez parę dni. Nie wyjeżdżamy poza Trójmiasto, ale za to spotykamy się ze znajomymi, zajadamy się pysznym jedzeniem i sporo spacerujemy.

Kolejny tydzień mija jak z bicza strzelił i nagle na horyzoncie pojawia się już następny weekend. A potem kolejny i kolejny… 26 stycznia to już chyba faktycznie last call na podsumowanie 2019 (Wędrowne Motyle, widzicie? Na serio nie byliście jeszcze ostatni! ;P). Ale jak już całkiem niedawno wspominałam – my zazwyczaj robimy wszystko last minute… ;)

Pora zatem na nasze podsumowanie 2019.

No to lecimy! ✈

Nasz rok 2019 w liczbach

Na początek krótkie podsumowanie 2019 roku w liczbach. W dalszej części wpisu znajdziecie trochę bardziej rozbudowane, choć i tak mocno streszczone opisy kolejnych miesięcy.

40 miejscowości w 8 państwach na 3 kontynentach (pełna lista na końcu wpisu)

10 lotów

14 odkrytych trójmiejskich knajp

6 ukończonych biegów ulicznych

4 nurkowania

1 oświadczyny pod palmami

1 dłuższy roadtrip

1 zjedzony surstromming

mnóstwo wspomnień i tysiące zdjęć

✈ Mój dziennik lotów:

My Flightdiary.net profile

Rok 2019 – chronologicznie

Każdego miesiąca sporo się u nas dzieje. Dlatego podobnie jak w podsumowaniu zeszłego roku, lecimy z tym chronologicznie, miesiąc po miesiącu.

Styczeń

Na początku stycznia szukamy jakiegoś wyjazdu last minute. Kierunek nie ma znaczenia – byleby naładować baterie po wyczerpującym grudniu i trochę pozwiedzać. Ostatecznie pada na Maroko, od lat mój wymarzony kierunek, do którego przekonuję również Tomka. :)

17 stycznia jedziemy do Warszawy, spędzamy tam miły wieczór w naszych ulubionych knajpach (Między Bułkami i Jabeerwocky), a nazajutrz rano lecimy z Okęcia do Agadiru.

W Maroku spędzamy równe dwa tygodnie. Odpoczywamy, zwiedzamy, a nawet wynajmujemy na miejscu samochód, co okazuje się strzałem w dziesiątkę. Trochę plażujemy, chodzimy na długie spacery, próbujemy marokańskiej kuchni. Odwiedzamy targowiska, medyny, raz nawet śpimy w przepięknym marokańskim riadzie. Podróż do Maroka to wspaniała przygoda, którą szczegółowo opisujemy w osobnym wpisie. Wkrótce powstaną kolejne!

O naszej podróży do Maroka przeczytacie tutaj:

Luty

1 lutego przylatujemy z Maroka do Warszawy. Nie wracamy jeszcze do domu – spędzamy ze znajomymi weekend w stolicy. Jest chłodno, ale słonecznie. Pogoda wręcz idealna na zwiedzanie (i zdjęcia!). Nigdy nie byłam w Pałacu Kultury i Nauki, więc wszyscy wjeżdżamy na taras widokowy na XXX piętrze i podziwiamy panoramę miasta. Spacerujemy także po urokliwej Starówce.

Odwiedzamy jeszcze więcej naszych ulubionych warszawskich knajp – Cuda na Kiju, Jabeerwocky, Kufle i Kapsle. Przypominamy sobie także czeskie klimaty w restauracji Česká.

Walentynki rozpoczynamy biegając sobie po naszym ukochanym Orłowie. ;) Tego samego dnia postanawiam również eksperymentalnie ruszyć z kolejnym kontem na instagramie – @westoodthere. Pomysł ten zrodził się w mojej głowie już jakiś czas temu. Zaczęłam bowiem robić zdjęcia swoich stóp w różnych miejscach na świecie na długo przed tym, jak stało się to modne. ;)

Warto czasem spojrzeć pod nogi, zwłaszcza w podróży. Studzienki miejskie, muszelki na białym jak mąka piasku czy też zabytkowe kamienne posadzki, po których stąpali nasi przodkowie setki lat wstecz. Intrygują, prawda?

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez @westoodthere (@westoodthere)

17 lutego bierzemy udział w Biegu Urodzinowym na 10 km rozpoczynającym coroczny Grand Prix Gdyni.

Moi rodzice z bratem w międzyczasie jadą na narty w góry, do Krynicy Zdroju.  My zostajemy w Trójmieście, aczkolwiek oglądając przesyłane przez nich zdjęcia trochę żałujemy, że nie zdecydowaliśmy się na wspólne białe szaleństwo… :(

Nie musimy jednak długo czekać na kolejną podróż. 28 lutego na gdańskim lotnisku znów wsiadamy w samolot i wyruszamy na Maltę!

Marzec

1 marca to moje urodziny. Mimo że w ogóle tego nie czuję, kończę właśnie 30 lat! Zgodnie z moim postanowieniem, świętujemy z tej okazji za granicą. Jako trzydziestolatka budzę się więc w butikowym hotelu Palazzo Paolina w Vallettcie, najmniejszej stolicy Europy.

O naszym wyjeździe na Maltę przeczytacie wkrótce w osobnym wpisie.

Dzień moich urodzin wybrano również na termin przetargu na dzierżawę naszego ukochanego campingu Maszoperia w Jastarni. Oprócz życzeń dostaję więc od rodziców bardzo dobrą wiadomość – nasz „drugi dom” trafia w bardzo dobre ręce, przejmują go nasi znajomi. Od teraz camping nazywa się Maszoperia sun4hel i staje się miejscem jeszcze lepszym niż do tej pory, przede wszystkim bardziej kolorowym i przyjaznym.

Przy okazji czeka mnie kolejna niespodzianka – zaczynam prowadzić campingowego Facebooka i instagrama. Z tego też powodu pojawiamy się na Półwyspie Helskim wyjątkowo wcześnie w tym sezonie. Robię zdjęcia, tworzę posty, wraz z tatą nagrywamy relacje z postępów prac na Maszoperii. Krótko mówiąc – dzieje się!

28 marca Dar Młodzieży wraca z Rejsu Niepodległości do Gdyni, naszego pięknego miasta. Co prawda nie udaje mi się dotrzeć na sam moment wpłynięcia żaglowca do portu, jednak przyjeżdżam do Śródmieścia jeszcze tego samego dnia. Na miejscu zastaję przepiękny widok otulonej mgłą Gdyni.

Żaglowiec Dar Młodzieży we mgle w Gdyni

Otulony mgłą Dar Młodzieży.

O Darze Młodzieży i zamglonej Gdyni przeczytacie tutaj:

Marzec to ogólnie miesiąc świętowania. Obchodzimy urodziny moje i mojego taty, Dzień Kobiet i 80. urodziny mojej babci w Żukowie.

Kwiecień

Na początku kwietnia organizujemy z Tomkiem czeski wieczór u nas w domu. Wraz ze znajomymi Moniką i Kenjim wspominamy naszą wspólną majówkę w Pradze (2018). Oglądamy zdjęcia i ucztujemy w prawdziwie czeskim stylu – jest řezané pivo, Fernet, smažený sýr s hranolkami a tatarskou omáčkou, a nawet… utopenec! :D

Odkrywamy również restaurację Umi Ramen w Gdyni. Serwują tu znakomity ramen oraz inne dania kuchni japońskiej. Wrócimy w to miejsce jeszcze nie raz!

12 kwietnia mamy jechać do Cieszyna na 7. Ogólnopolskie Spotkanie Blogerów podróżniczych. Planujemy po nim zatrzymać się gdzieś w Czechach na jedną noc, na przykład w Ołomuńcu. Około południa (i tak o wiele za późno) jesteśmy gotowi do wyruszenia w trasę na drugi koniec Polski. Niestety, w ostatniej chwili sypie się zbyt wiele spraw na raz i jesteśmy zmuszeni zostać na weekend w Trójmieście… Jest nam z tego powodu bardzo przykro, ale jak zawsze w takich sytuacjach myślimy sobie – widocznie tak miało być…

W niedzielę 14 kwietnia razem z mamą, bratem i jego kolegą Borysem, bierzemy naszą Tusię i robimy sobie małą wycieczkę do Pucka. Chłopaki szaleją na deskorolkach, a ja jak zwykle robię zdjęcia, zachwycając się tym miejscem. Dawno nas tu nie było!

Wielkanoc spędzamy w rodzinnym gronie, lecz nie tylko przy stole. Po małym świątecznym obżarstwie spacerujemy na świeżym powietrzu. Jest pięknie i słonecznie!

Znów odwiedzamy Jastarnię, gdzie na campingu Maszoperia sun4hel stawiamy już przyczepę.

Pod koniec kwietnia startuje także Gdynia Underground. Jest to nasz wyjątkowy, rodzinny projekt. Każdy z nas w mniejszym lub większym stopniu ma swój wkład w rozwój tego miejsca. To cztery wyjątkowe, klimatyczne apartamenty w ścisłym centrum Gdyni. Jeśli chcielibyście odwiedzić nasze cudowne nadmorskie miasto – serdecznie zapraszamy! :)

Poza tym dni stają się coraz dłuższe i cieplejsze, a co za tym idzie – spacerujemy częściej i więcej!

Maj

1 maja wyruszamy na długi weekend, jednak po drodze zatrzymujemy się jeszcze na obiad w centrum Gdyni i odkrywamy tym samym kolejne miejsce na kulinarnej mapie Trójmiasta – HAOS. W ich menu panuje również istny chaos, ponieważ nie znajdujemy tu dań kuchni wyłącznie tajskiej, japońskiej, chińskiej, koreańskiej czy indyjskiej. To wszystko w jednym, czyli po prostu azjatycki street food. Od pad thai po bulgogi. Pycha!

Majówkę spędzamy w tym roku na Półwyspie Helskim, oczywiście na Maszoperii. Jest chłodno, ale w niczym nam to nie przeszkadza! 3 maja odbywa się oficjalna impreza z okazji otwarcia campingu w nowej odsłonie, którą oczywiście dokumentuję i relacjonuję na FB i instagramie.

Naszym kolejnym kulinarnym odkryciem w samym sercu Gdyni jest Kate – Coffee & Cake, kawiarnia prowadzona przez naszych znajomych. Wpadamy zobaczyć świeżo otwarty lokal i spróbować ich przysmaków. Kate rozpieszcza wyśmienitą kawą, a do tego serwuje przepyszne domowe wypieki – zarówno słodkie jak i wytrawne. Znajdziecie tutaj również opcje vegan i gluten free. Polecamy!

12 maja bierzemy udział w Biegu Europejskim, który wyjątkowo odbywa się… na lotnisku w Kosakowie! Miejsce bardzo oryginalne, ale 10-kilometrowa  trasa prowadząca przez tak dużą, niezabudowaną przestrzeń koszmarnie nam się dłuży. Mimo wszystko dajemy radę i zdobywamy kolejne medale! ;)

Moi rodzice przesyłają nam piękne zdjęcia z ich greckich wakacji na Korfu, a my powoli szykujemy się do naszej kolejnej wyprawy.

17 maja wsiadamy w pociąg i ruszamy w podróż. Pierwszy przystanek – Gniezno! Stamtąd jedziemy dalej do Berlina, gdzie spontanicznie spotykamy się ze znajomymi, Kasią i Deterem. Pokazują nam bardzo ciekawą knajpę BRŁO serwującą kraftowe piwa. Genialne miejsce, które wkrótce również szczegółowo opiszemy!

W nocy jedziemy na lotnisko Berlin-Tegel, z którego wczesnym rankiem wylatujemy do Düsseldorfu. Stamtąd mamy już bezpośredni lot do Punta Cana. Tak jest – po 12 latach znów odwiedzamy Dominikanę!

Dominikana skradła nam serca już w 2007 roku, kiedy właśnie tam spędziliśmy nasze pierwsze wspólne zagraniczne wakacje.

Tym razem jednak nasz pobyt na Karaibach jest jeszcze bardziej wyjątkowy. Po pierwsze – nurkujemy w Morzu Karaibskim ze wspaniałym polskim instruktorem Leszkiem ze szkoły Scuba Dominicana (po pięciu latach od ukończenia kursu OWD)! Po drugie – wypożyczamy samochód i zwiedzamy wyspę na własną rękę. Po trzecie – 24 maja 2019 roku na dzikiej dominikańskiej plaży Tomek pyta mnie, czy zostanę jego żoną, a ja oczywiście mówię to jedno najważniejsze „tak” w moim życiu! ♥

Od tej pory podróżujemy już jako narzeczeni… :)

Ten wyjazd zasługuje na osobny wpis, nie jeden zresztą. Wkrótce przeczytacie o nim na blogu!

Czerwiec

W nocy z 8 na 9 czerwca bierzemy udział w kolejnym wyjątkowym biegu – Skywayrun! Dystans to zaledwie 5 km, ale w jakim miejscu! Mianowicie, przechodzimy prawdziwą odprawę na gdańskim lotnisku, aby później przebiec się po… pasie startowym!

W Sopocie poznajemy kolejną restaurację. Tym razem jest to steakhouse Piroman. Doskonała wołowina!

22 czerwca wyjeżdżamy poza Trójmiasto na nasz coroczny urlop we Wdzydzach Kiszewskich. Tradycyjnie zatrzymujemy się w Kościerzynie, gdzie na obiad pochłaniamy pizzę vesuvio w swojskiej Mammarosie.

We Wdzydzach robimy to, co zawsze – spacerujemy, biegamy, grillujemy, kąpiemy się w jeziorze, Tomek łowi ryby. Poza tym po prostu chillujemy w drewnianej chatce w środku lasu. ;) Różnica jest tylko taka, że panują akurat rekordowe w 2019 roku upały: nawet 34 stopnie w cieniu! To więcej, niż w Punta Cana! :O

W nocy z 28 na 29 czerwca bierzemy udział w Nocnym Biegu Świętojańskim. Po pokonaniu tych 10 km, nad ranem, wsiadamy w samochód i przyjeżdżamy na Półwysep Helski. O godzinie 3:00 jesteśmy w Jastarni, na Maszo. Spędzamy tu weekend z moją rodziną. Tomek za namową mojego młodszego brata w końcu rozpoczyna naukę kitesurfingu i idzie mu z tym całkiem nieźle… ;)

Lipiec

Kolejny miesiąc ma dla nas bardzo smutny początek. 5 lipca odchodzi mój ukochany dziadek. Dosłownie chwilę po tym, gdy po pożegnaniu zamykają się za mną drzwi. Wyruszam na Półwysep. Dowiaduje się jednak dopiero na miejscu, w Jastarni, gdzie mam relacjonować zawody kitesurfingowe dla Maszo. :'(

Wpatruję się w niespokojne wody Zatoki Puckiej. Wiatr wieje mi prosto w twarz.  Nie dało się być w tym momencie już bliżej morza – miejsca, w którym Dziadek spędził znaczną część swojego życia jako marynarz… Jako bardzo młody człowiek przyjechał z południa (Gorlic) na drugi koniec Polski, do Gdyni, żeby rozpocząć tutaj nowe życie.

Dzięki pracy na statku zobaczył kawał świata i jestem pewna, że to właśnie on przekazał mojej mamie „gen podróżowania”, który otrzymałam również i ja…

Byliśmy przy nim do ostatnich jego chwil. Ostatnie słowa, jakie Tomek usłyszał dzień wcześniej od dziadka to „fajny chłopak jesteś”… z czego jestem naprawdę dumna, bo to w końcu mój narzeczony i dziadek zdążył jeszcze dowiedzieć się o naszych zaręczynach, zobaczyć pierścionek.

Mimo wszystko cieszę się, że dane nam było pożegnać się z dziadkiem. Pomóc w ciężkim okresie choroby, porozmawiać, potrzymać za rękę.

Na Półwyspie sezon w pełni, więc w dużej mierze  poświęcam się pracy przy campingowych social mediach. Jest to jednak coś, co naprawdę lubię – łączę tym samym kolejną pasję z pracą.

26 lipca tradycyjnie obchodzimy w Jastarni imieniny Anny i Hanny, czyli moje i mojej mamy. Jestem szczęśliwa, że mam przy sobie najważniejsze dla mnie osoby. Bo rodzina jest najważniejsza! ♥

Następnego dnia wybieramy się na małą wycieczkę motorówką na Mewią Rewę – wąską mieliznę na Zatoce Puckiej, będącą jednocześnie popularnym spotem kitesurfingowym. Nieoczekiwanie trafiamy tam na imprezę, tzw. „ryzowanie pala”, zostajemy nawet poczęstowani piwem i kiełbaskami z grilla. Ale o tym jeszcze napiszemy… :)

Sierpień

Na początku sierpnia mam swój debiut w pływaniu na kajcie od strony otwartego morza, na falach. To taki mój mały sukces, ponieważ kitesurfingu nauczyłam się już 2005 roku, ale zawsze przerażał mnie niespokojny, głęboki Bałtyk. Wolałam płytką i bezpieczniejszą zatokę. ;)

W weekend odwiedzamy z Tomkiem Gdańsk. Odkrywamy rewelacyjne burgery z szarpaniną w knajpie Rednek by Stah. Później nasz kolega Deter zabiera nas w bardzo klimatyczne miejsce o nazwie 100cznia. Słyszeliśmy o nim, ale nigdy nie mieliśmy tam po drodze.

6 sierpnia to urodziny Tomka. Z tej okazji wraz z jego rodzicami wybieramy się na małą ucztę do Tawerny Orłowskiej. Czujemy się trochę jak w jakiejś nadmorskiej, hiszpańskiej miejscowości… Plater owoców morza, pils z sopockiego browaru i widok z tarasu – pierwsza klasa! A to wszystko w naszym ukochanym Orłowie!

Ogólnie przez całe lato kursuję między Gdynią a Jastarnią, Tomek też spędza ze mną więcej czasu na Półwyspie Helskim. Łapiemy też nową zajawkę – skuter wodny!

Sponsorujemy także zawody kitesurfingowe na Maszoperii – Śledź Contest (jako sklep Lazy Superman) i Kite Fest (jako Gdynia Underground).

Pod koniec sierpnia spontanicznie tworzę nowe, muszelkowe modele mojej biżuterii Fit Kolekcja.

Wrzesień

Z początkiem miesiąca pora powoli wracać do rzeczywistości… Dokładnie 1 września zjeżdżamy z Jastarni do Gdyni, ale przyczepa nadal stoi na campingu – sezon na Maszoperii trwa tym razem aż do 15 października!

Od razu biorę się do roboty i tworzę kolejne nowe modele mojej biżuterii.

Wracamy z Tomkiem do biegania i korzystamy z ostatnich ciepłych dni. Rano trenujemy, a popołudniami spacerujemy po Gdyni.

W czeskiej knajpie Český Film w Sopocie świętujemy z okazji naszej 13. rocznicy.

Zabawne jest to, że historia zatoczyła koło… ;) Dlaczego?

Ano dlatego:

10. rocznica – Barcelona
11. rocznica – Český Film Sopot
12. rocznica – Londyn
13. rocznica – Český Film Sopot

…czyli wychodzi na to, że czternastą rocznicę spędzimy za granicą! :D

14 września po raz pierwszy bierzemy udział w gdańskim Biegu Westerplatte.

Pod koniec miesiąca Tomek spełnia swoje małe kulinarne marzenie: piecze swoją pierwszą pizzę w profesjonalnym piecu w restauracji campingu Maszoperia sun4hel!

Październik

Październik to w zdecydowanej większości czas pracy, treningów i jesiennych spacerów. Nie brakuje też spotkań ze znajomymi.

Jednak w ostatnim tygodniu miesiąca wyruszamy w kolejną podróż – pora na mały roadtrip! Razem z moją szaloną rodzinką jedziemy do Czech na zaproszenie firmy Nutrend.

Trafiamy do rewelacyjnego hotelu Nutrend World w Ołomuńcu, gdzie m.in. zwiedzamy fabrykę suplementów, robimy trening na ogromnej siłowni i testujemy nowe produkty.

Poza tym, jak to my – zwiedzamy piękne miasto pełne zabytków, próbujemy czeskiego jadła i doskonale się razem bawimy!

W drodze powrotnej odwiedzamy przepiękny Zamek w Mosznej.

O naszej wizycie w czeskim świecie suplementów marki Nutrend przeczytacie na moim blogu fitania.pl (a wkrótce także tutaj, na born2travel):

W październiku oficjalnie rusza także nasze kolejne eksperymentalne konto na instagramie – tym razem o tematyce podróżniczo-kulinarnej: @proseccoandcaviar. Pomysł na nie (a przede wszystkim na jego nazwę) dosłownie mi się przyśnił podczas naszego pobytu w Bournemouth w Anglii w 2018 roku… :P Konto założyłam, lecz nie miałam czasu oficjalnie go „odpalić”. Aż do teraz!

Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez @proseccoandcaviar 🥂 (@proseccoandcaviar)

Po powrocie z Czech zaczynam trochę łapać jesiennego doła. Dni są coraz krótsze, a za oknem robi się szaro i ponuro. Przeraża mnie fakt, że do najkrótszego dnia w roku (22 grudnia) zostają JESZCZE niecałe dwa miesiące…

Szukamy jakiejkolwiek opcji wyjazdu „do ciepłego” na przełomie października i listopada, ale bezskutecznie.

Postanawiam umilić sobie jakoś ten czas i ostatniego dnia miesiąca robimy sobie małe Halloween u moich rodziców.

Listopad

Z wyjazdu w cieplejsze rejony nici, ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło!

1 i 2 listopada udajemy się na trójmiejskie cmentarze. W tym wyjątkowym okresie wszystkie groby są tak pięknie oświetlone… Przed lub po Dniu Wszystkich Świętych (a jest to zazwyczaj okres, w którym odwiedzamy cmentarze, by uniknąć tłumów) widok ten nie jest aż tak spektakularny. Dlatego cieszę się, że jednak zostaliśmy w Gdyni.

11. listopada bierzemy udział w Biegu Niepodległości i zdobywamy ostatnie medale w ramach GPX Gdyni. W 2019 nie pominęliśmy ani jednego z czterech biegów!

Skoro nie udaje nam się upolować żadnego dalszego wyjazdu, wpadamy na inny pomysł. Kupujemy tanie bilety lotnicze do Malmö. Od razu mi lepiej, jesienna chandra mija! :)

W Szwecji spędzamy przedłużony weekend, odwiedzamy brata Tomka. Z początku planowaliśmy odwiedzić tylko Malmö i Kopenhagę, ale okazuje się, że w ciągu 5 dni ostatecznie trafiamy aż do 8 różnych miejscowości w Szwecji i Danii!

A teraz HIT. Sami jesteśmy tym zaskoczeni, jednak raz się żyje – na szwedzkiej ziemi po raz pierwszy w życiu próbujemy surstromming – obrzydliwie cuchnących, kiszonych śledzi… :P

Po powrocie rozpoczyna się dla nas najbardziej intensywny, przedświąteczny okres w roku. Rzucamy się w wir pracy, ale nie zapominamy o spacerach. Podczas jednego z nich odkrywamy gdański Hard Rock Cafe z idealnym wręcz widokiem! A zaraz potem trafiamy na pierwszy jarmark bożonarodzeniowy.

Grudzień

Grudzień to dla nas jak zwykle czas ciężkiej pracy w firmie, a jednocześnie przygotowań do Świąt Bożego Narodzenia.

W ostatnim miesiącu roku nigdzie nie wyjeżdżamy.⁣

Nie odpuszczamy jednak spotkań ze znajomymi i spacerów po pięknie oświetlonym Trójmieście. W Gdyni, Gdańsku i Sopocie czuć świąteczny klimat za sprawą pięknych iluminacji!

Trwają także jarmarki bożonarodzeniowe – udaje nam się odwiedzić wszystkie, a nawet powstaje na ten temat wpis na blogu!

O trójmiejskich jarmarkach bożonarodzeniowych przeczytacie tutaj:

Koniec grudnia to upragniony czas na odpoczynek i praktykowanie tzw. hygge  – bierzemy przykład z Duńczyków. :) To cudowny czas dla rodziny, znajomych, dla siebie. Wigilię i Boże Narodzenie spędzamy w gronie najbliższych.

Udaje nam się nawet zorganizować dość huczną imprezę sylwestrową – znajomi twierdzą, że mogli poczuć się jak w czasach liceum… ;)

Moi rodzice z bratem lecą natomiast na Fuerteventurę. Wylatują 30 grudnia z Warszawy samolotem linii Enter Air. Tak, to właśnie ten, który przez niemal 3 godziny krążył nad Mazowszem, o czym mogliście usłyszeć w radiu lub przeczytać na kilku dużych portalach… :P

Podsumowanie 2019 – lista wszystkich odwiedzonych miejsc:

Czechy (Ołomuniec)
Dania (Helsingør, Kopenhaga)
Dominikana (Bayahibe, wyspa Catalina, La Romana, Punta Cana, Salvaleón de Higüey)
Malta (Floriana, Luqa, Valletta)
Maroko (Agadir, Essaouira, Marrakesz, Tamri, Tioughza – Legzira Beach, Tiznit)
Niemcy (Berlin, Dusseldorf)
Polska (Chałupy, Gdańsk, Gdynia, Gniezno, Jastarnia, Kosakowo, Kościerzyna, Koziegłowy, Moszna, Prężynka, Puck, Sopot, Warszawa, Wdzydze Kiszewskie, Żukowo)
Szwecja (Helsingborg, Kåseberga, Malmö, Skurup, Svedala, Ystad)

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Ania & Tomek 👫 (@born2travelpl)

1 Second Everyday

Na naszym kanale na YouTube znajdziecie również kolejny filmik nakręcony za pomocą aplikacji 1 Second Everyday – nasz rok 2019 w 365 sekundach. Zapraszamy do oglądania! :)

Co planujemy w 2020?

Nasze podróże zazwyczaj planowaliśmy na ostatnią chwilę. Rok 2020 niesie jednak zmiany! Już w styczniu zaplanowane mamy 3 wyjazdy (a właściwie w momencie publikowania tego wpisu, jeden mamy już za sobą) i na pewno na tym nie poprzestaniemy! :)

Co będzie dalej? Na razie nie wiadomo! Ale jeśli chcecie być na bieżąco z naszymi podróżami – zapraszamy do śledzenia naszego Facebooka i Instagrama!

A Wam jak minął rok 2019? Jakie miejsca odwiedziliście? Pochwalcie się w komentarzach na dole! :)

Życzymy Wam dużo miłości, zdrowia, szczęścia i wielu podróży w Nowym Roku 2020! ♥

Podsumowania poprzednich lat: