Kolosy 2015, czyli dawka inspiracji w 5 godzin.

Wparowałam do domu z ciężką głową. I to bynajmniej nie z powodu kaca. Łeb jak sklep, z którego aż buchało, parowało i dosłownie się wylewało – już w drodze z Kolosów musiałam podzielić się wrażeniami z najbliższymi. Mój umysł przepełniony był pomysłami, wrażeniami, inspiracjami – wciąż jeszcze ciepłymi jak świeże i pachnące bułeczki z piekarni, których na razie nie mogę tknąć – domagał się wykrzyczenia tego wszystkiego światu. Zaraz, teraz, natychmiast! Dlatego usiadłam przed monitorem i stukam w klawisze, po raz pierwszy od dawna tworząc post na tym blogu, którego, przyznaję bez bicia – ostatnio zaniedbałam.

Dlaczego tak się stało? Wiem, że winny się tłumaczy, ale uwierzcie mi – ostatnio momentami jest mi naprawdę ciężko. Dieta i treningi w ramach przygotowań do zawodów (czyli #ProjektBikiniFitness, o którym więcej na moim fit-kanale na YouTube oraz na drugim blogu – fitania.pl) pochłaniają aktualnie większość mojego czasu. Zatem jak wyrodna matka, na jakiś czas pozostawiłam bez opieki moje dziecko, mój pielęgnowany już od roku skarb born2travel (dopiero dziś uświadomiłam sobie, że właśnie mija 12 miesięcy od momentu, w którym naskrobałam swój pierwszy wpis w tej witrynie – czyli blog obchodzi właśnie swoje pierwsze urodziny!).

Nie jest tak, że nagle straciłam zamiłowanie do podróży i do pisania na ich temat. Wręcz przeciwnie – czuję, że ta pasja wręcz we mnie narasta. Wciąż prosi o uwagę, przypomina o swoim istnieniu w najmniej odpowiednich momentach. Owszem, jestem teraz przede wszystkim skupiona na celu, jakim jest kwietniowy start w Mistrzostwach Polski Bikini Fitness w Kielcach. Pojawiają się jednak takie przebłyski – a to podczas treningu na siłowni przed oczami mam skąpane w południowym słońcu, kolorowe budyneczki włoskiej Manaroli; a to nad poranną owsianką ukazuje się nagle jedna z jakże brudnych i hałaśliwych, ale zarazem fascynujących ulic w obszarze Mong Kok w Hong Kongu; a to z kolei podczas porannej toalety oczyma wyobraźni znów wypatruję dzikich afrykańskich zwierząt na sawannie kenijskiego parku narodowego Tsavo East… Wszystko to domaga się ujawnienia, opisania, pokazania na filmach i zdjęciach. Niestety, wciąż brakuje mi czasu – mimo, iż ostatnio każdego dnia wstaję wcześniej i jestem bardziej zorganizowana niż zwykle.

Jednak wczoraj, 15 marca 2015 roku, na nowo nabrałam sił. Wciąż staram się motywować innych jako Fit Ania i powtarzam, że nie ma rzeczy niemożliwych. Czasem jednak sama potrzebuję motywacji i inspiracji z zewnątrz. W ten weekend otrzymałam sporą ich dawkę na Kolosach, czyli Ogólnopolskich Spotkaniach Podróżników, Żeglarzy i Alpinistów – i to zaledwie w ciągu 5 godzin…

Indiańskie tipi, terenówki i kajaki w centrum miasta... to znak, że w Gdyni właśnie trwają Kolosy!

Indiańskie tipi, terenówki i kajaki w centrum miasta… to znak, że w Gdyni właśnie trwają Kolosy!

Idziemy za tropem!

Idziemy za tropem!

Jak co roku, wyczekując prelekcji z programem w ręku... Déjà vu?

Jak co roku, wyczekując prelekcji z programem w ręku… Déjà vu?

Kolosy znów ściągnęły do Gdyni mnóstwo osób.

Kolosy znów ściągnęły do Gdyni mnóstwo osób.

W zeszłym roku wycisnęłam z tego wydarzenia tyle, ile się da – spędziłam na nim niemal całe 3 dni. Tym razem było inaczej, ponieważ zarówno w piątek, jak i w sobotę czułam się wyczerpana. W rezultacie w obiekcie Gdynia Arena pojawiłam się dopiero w niedzielę. Miałam dziwne przeczucie, że muszę spędzić w tym miejscu choć kilka godzin – nie myliłam się.

*

Już na samym początku trafiam na rodzinę Ludwińskich – Kazimierza, Nel i Noego, których historia tak mocno wzruszyła mnie podczas zeszłorocznych Kolosów! Trudno opisać słowami, jak wielka jest moja radość, gdy zauważam nowiutkie tomy książki pod tytułem „Wyspa Szczęśliwych Dzieci”! Czekałam na nią od zeszłego roku – a teraz udaje mi się nabyć swój własny egzemplarz z wyjątkową dedykacją…

Jeszcze cenniejsza okazuje się krótka rozmowa z Kazimierzem (który od razu oznajmił, że nazywa się Kazimierz i nie ma potrzeby nazywania go „Panem Kazimierzem” ;)). Na końcu robię sobie wspólne zdjęcie z całą rodziną! Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś uda mi się spotkać tych wspaniałych ludzi i porozmawiać nieco dłużej o zamiłowaniu do podróżowania… :)

Przemiłe spotkanie z rodziną Ludwińskich :)

Przemiłe spotkanie z rodziną Ludwińskich :)

Dla Ani i Tomka. Czyli nasz wspólny i wyjątkowy egzemplarz książki "Wyspa Szczęśliwych Dzieci" z dedykacją od Kazimierza Ludwińskiego.

Dla Ani i Tomka. Czyli nasz wspólny i wyjątkowy egzemplarz książki „Wyspa Szczęśliwych Dzieci” z dedykacją od Kazimierza Ludwińskiego.

Po tym przesympatycznym spotkaniu na dużej sali wysłuchuję niesamowitych prelekcji himalaistów, których zawsze będę podziwiać za odwagę, lecz najprawdopodobniej nigdy nie pójdę w ich ślady… Wpleciona w górskie przygody powieść o przemierzeniu trzech Ameryk przez Tomasza Gorazdowskiego i Olgierda Michalaka jest za to zdecydowanie bardziej realnym celem, który chciałabym kiedyś zrealizować – Stany Zjednoczone, Meksyk, Argentyna… Ach, marzenie!

"Z Trójką przez trzy Ameryki" - prelekcja Tomasza Gorazdowskiego i Olgierda Michalaka.

„Z Trójką przez trzy Ameryki” – prelekcja Tomasza Gorazdowskiego i Olgierda Michalaka.

Retrospektywa „polarne Kolosy” pozwala liznąć trochę historii i wyobrazić sobie, jak wyglądały naukowe ekspedycje za dawnych lat. Natomiast słowa polarnika Marka Kamińskiego dają mi solidnego, motywującego kopa – nie tylko w kwestii pisania o podróżach, lecz również jeśli chodzi o moje sportowe poczynania. Pozwolę sobie je przytoczyć:

„Ten, kto się dobrze przygotuje, osiągnie cel.
Ludzie nazywają to szczęściem.
Ten, który się nie przygotuje, celu nie osiągnie.
Ludzie nazywają to pechem.”

(…)

„Życzę Wam odwagi i wytrwałości w drodze na własne bieguny.”

W brzuchu burczy – minęły 3 godziny, a więc nadchodzi pora karmienia (na dodatek zewsząd ze zdwojoną intensywnością czuję przeróżne zapachy – ktoś przyniósł na salę jeszcze ciepłą zapiekankę, a tuż za moimi plecami właśnie obierana jest mandarynka… Niby nic takiego, ale ja w tej chwili dałabym wiele za te niedozwolone przysmaki. Takie uroki diety!).

Tym razem pod obiektem Gdynia Arena rozstawiły się liczne foodtruck'i - niestety ze względu na dietę nie mogłam spróbować ich specjałów... :(

Tym razem pod obiektem Gdynia Arena rozstawiły się liczne foodtruck’i – niestety ze względu na dietę nie mogłam spróbować ich specjałów… :(

Z omletem w lunchbox’ie gramolę się z sali. Zanim jednak postanawiam dobrać się do obiadu, moją uwagę przyciągają przepiękne zdjęcia na wystawie Fotoglob – próbuję zrobić fotkę telefonem. Czekam na odpowiedni moment – aż przed galerią przewinie się tłum i zniknie sprzed obiektywu… Obraz staje się ostry – i nagle na ekranie pojawia się czyjaś łapa. Żartowniś jeden. Odwracam się, chcąc zganić go wzrokiem, lecz zamiast tego szeroko się uśmiecham – to Adam Szostek, który w ramach projektu Longandroll wraz ze swoją ekipą dotarł do Hong Kongu na… Longboardzie! Po raz pierwszy usłyszałam prelekcję Adama na Kolosach w 2013 roku, w 2014 poznałam go osobiście na See Bloggers, a podczas zimowej edycji tego wydarzenia #WinterIsBlogging, w styczniu 2015, spotkaliśmy się po raz kolejny. Po naszej krótkiej pogawędce decyduję się na zakup książek w okazyjnych cenach – Adam polecił mi historie Piotra Srzeżysza (aż żałuję, że nie trafiłam na jego prelekcje w sobotę!) i „Afrykę Nowaka” autorstwa Piotra Tomzy. Dorzuciłam do tego wszystkiego „Może (morze) wróci” Bartka Sabeli i pozycję pod tytułem „Grecja. Gorzkie pomarańcze” Dionisiosa Sturisa, której radosna okładka zachęciła mnie do odświeżenia greckich wspomnień.

Przy stanowisku „Kontynentów” odbywam bardzo miłą rozmowę (również z samym redaktorem naczelnym – panem Dariuszem Fedorem!)  i kupuję numery archiwalne tego prestiżowego czasopisma, zaś od przesympatycznych panów ze stoiska „Podróży” zupełnie przypadkowo otrzymuję najnowszy numer tego magazynu za darmo – po prostu w momencie płatności okazało się, że zabrakło mi już gotówki, a oni nie mieli serca odebrać mi tej reklamówki z jednym z moich ulubionych miesięczników… (przysięgam – naprawdę byłam przekonana, że mam w portfelu jeszcze tę ostatnią pięciozłotówkę… niestety, rozkojarzona przez niską kaloryczność posiłków i brak cukrów w diecie, zapomniałam, że wcześniej wydałam ją gdzie indziej!) ;)

Kolekcja pamiątek z tegorocznych Kolosów... ;)

Kolekcja pamiątek z tegorocznych Kolosów… ;)

Archiwalne "Kontynenty". Już nie mogę się doczekać lektury!

Archiwalne „Kontynenty”. Już nie mogę się doczekać lektury!

Wystawa przepięknych fotografii, których autorem jest Tomasz Piech (www.tomaszpiech.com).

Wystawa przepięknych fotografii, których autorem jest Tomasz Piech (www.tomaszpiech.com).

Wystawa przepięknych fotografii, których autorem jest Tomasz Piech (www.tomaszpiech.com).

Wystawa przepięknych fotografii, których autorem jest Tomasz Piech (www.tomaszpiech.com).

Do pełni szczęścia brakuje mi tylko jednego – wspólnego zdjęcia z Aleksandrem Dobą, który jako pierwszy człowiek w historii samotnie przepłynął kajakiem Atlantyk, a niedawno zdobył tytuł Podróżnika Roku według National Geographic… i wiecie co? Stało się! Mignął mi przed oczami, śpiesząc w kierunku stoiska czasopisma „Poznaj Świat”. Robię więc w tył – zwrot i niemalże biegnę za nim, po czym cierpliwie czekam, patrząc z radością w oczach, jak prowadzi miłą rozmowę i wymienia uprzejmości z obsługą stanowiska. Cóż za przesympatyczny człowiek! Za mną ustawia się już sznurek osób chętnych do wspólnego zdjęcia. Nie chcąc zabierać panu Olkowi cennego czasu, szybko gratuluję sukcesów i w przyjaznym uścisku z Podróżnikiem Roku uśmiecham się do obiektywu. To dla mnie wspaniała pamiątka! Panie Olku, trzymam mocno kciuki za Pana i za kolejną wyprawę! :)

Wymarzone wspólne zdjęcie z Aleksandrem Dobą! :)

Wymarzone wspólne zdjęcie z Aleksandrem Dobą! :)

Kolosy 2015 (za rok 2014) miały na mnie niesamowity wpływ – mimo, iż spędziłam na nich zaledwie 5 godzin… Tym razem nie miałam ze sobą notatnika, nie przesiedziałam na twardym krzesełku prawie trzech dni, ominęłam wiele ciekawych prelekcji. Zdobyłam jednak to, co najważniejsze – bezpośredni kontakt z inspirującymi ludźmi. To wystarczyło, aby wróciła chęć i energia do jeszcze lepszego zagospodarowania czasem i blogowania nie tylko o zdrowym odżywiani i treningach, ale również o podróżach. To przecież niezwykle ważna część mojego życia i każdemu, kto ma podobne odczucia – polecam wybrać się na przyszłoroczne Kolosy!

Wejście do obiektu Gdynia Arena, w którym co roku odbywają się Kolosy.

Wejście do obiektu Gdynia Arena, w którym co roku odbywają się Kolosy.

A na koniec jeszcze Garbi - uroczy podróżniczy garbusek z OrganizacjaWypraw.pl :)

A na koniec jeszcze Garbi – uroczy podróżniczy garbusek z OrganizacjaWypraw.pl :)

« »

© 2017 born2travel. Theme by Anders Norén.